Upa艂y, samoch贸d i og贸rki Babci Heleny 馃 馃 馃

Znajoma stwierdzi艂a, 偶e jestem dla siebie wyj膮tkowo wyrozumia艂a. 艁adnie to uj臋艂a. Ma do takich podsumowa艅 dar. Dzi臋ki Panie, 偶e ona jest w moim 偶yciu! S艂ucham jej drobiazgowo. Mog艂a przecie偶 powiedzie膰, 偶e jestem zarozumia艂a, 偶e za pewna siebie. Mog艂aby da膰 mi prztyczka w nos, za t膮 niegodziw膮 wynios艂o艣膰, za ten m贸j bezczelny brak pokory. A ona powiedzia艂a tylko, 偶e jestem dla siebie wyrozumia艂a. Ma艂o si臋 nie pop艂aka艂am ze wzruszenia, a my nie p艂aczemy bo my jeste艣my harde babki... Ta dziewczyna zna warto艣膰 s艂贸w i jak nikt inny potrafi nimi operowa膰 z prawdziw膮 lekko艣ci膮 motyla. Chc臋 by膰 jak ona.

Przetrwa艂am upalne lato. Przetrwa艂am skupiona na dniu dzisiejszym bo przegrzany i niedotleniony umys艂 nie by艂 w stanie ogarn膮膰 d艂u偶szego przedzia艂u czasu. Dzia艂a艂am z godziny na godzin臋. Wsp贸艂czu膰 nale偶y tym, kt贸rzy w tym czasie oczekiwali ode mnie d艂u偶szych deklaracji.

By艂am dla siebie mocno wyrozumia艂a gdy siedzia艂am w ba艂aganie, gdy wychodz膮c z domu ubiera艂am co b膮d藕, gdy kupowa艂am i wyrzuca艂am jedzenie, kt贸re zapomina艂am w艂o偶y膰 do lod贸wki albo z niej wyj膮膰, gdy pojecha艂am w pid偶amie do pracy, gdy si臋 sp贸藕nia艂am i zapomina艂am co chwila co robi臋, gdy nie potrafi艂am odczyta膰 godziny na zegarku, gdy wygl膮da艂am jak upi贸r, a bruzdy od respiratora przestawa艂y znika膰 z twarzy, gdy przej艣cie 200 m do sklepu sta艂o si臋 wyczynem, gdy spali艂am dwa garnki i w trosce o s膮siad贸w przesta艂am w艂膮cza膰 kuchenk臋 gazow膮, gdy wtyka艂am w usta cokolwiek 偶eby co艣 zje艣膰. Powtarza艂am sobie "To nic, powoli dojd臋 do siebie. To chwilowe. Naprawi臋 szkody, p贸jd臋 do fryzjera, zaczn臋 je艣膰 i przytyj臋, odbuduj臋 kontakty, wszystko b臋dzie ok. Nie ma powodu do wstydu, do l臋ku. Spoko. Wszystkim si臋 zdarzaj膮 takie chwile. Najpierw si臋 prze艣pi臋, a jak wstan臋 b臋dzie lepiej". Nie by艂o lepiej.

To m贸g艂 by膰 tylko sen, z kt贸rego si臋 obudz臋, wi臋c trzeba by艂o tylko cierpliwie poczeka膰. Czas up艂ywa艂 w bezruchu i w bezsensie, a ja pe艂na swojej wyrozumia艂o艣ci i przekonania, 偶e to tylko chwilowa sprawa, trwa艂am w zaduchu letniej aury zmieniaj膮cego si臋 klimatu. To nie by艂 sen. 

Trwa艂am w spokoju bo nic lepszego nie wymy艣li艂am. To i tak du偶o. Wci膮偶 jestem dla siebie wyrozumia艂a.
Stres i nerwy wytr膮caj膮 mnie z r贸wnowagi, przestaj臋 m贸wi膰, s艂owa si臋 myl膮, w g艂owie l臋gnie si臋 m臋tlik, przestaj臋 je艣膰 i pi膰, przestaj臋 wstawa膰 z 艂贸偶ka bo nie mam si艂y. Stres, kt贸ry kiedy艣 mnie motywowa艂 dzi艣 mnie dobija. Musz臋 by膰 dla siebie bardzo dobra, musz臋 by膰 dla siebie lepsza. Musz臋 by膰 dla siebie jak matka, kt贸ra ca艂y czas wspiera i m贸wi "bez wzgl臋du na wszystko jestem z Tob膮", jak ojciec, kt贸ry przekonuje "walcz bo jeste艣 najlepsza", jak m膮偶, kt贸ry przytula i broni przed 艣wiatem gdy brakuje si艂, jak przyjaciel, kt贸ry akceptuje mnie tak膮 jaka jestem, jak dziecko, dla kt贸rego chce si臋 walczy膰 o 偶ycie. Musz臋.

Czerwcowy kryzys zweryfikowa艂 w moim 偶yciu wiele. Prze偶y艂am reset, na kt贸ry d艂ugo nie chcia艂am si臋 zgodzi膰, kt贸ry mnie zaskoczy艂 i kt贸ry przyni贸s艂 rado艣膰 w cierpieniu, szcz臋艣cie w nieszcz臋艣ciu ...itd. Praca posz艂a w niepami臋膰. Miesi膮c przerwy. Dzi臋ki Bogu nie zrobili mi tracheotomii - tego boj臋 si臋 najbardziej.

Uderzenie pierwszej fali upa艂贸w pod koniec maja zwali艂o mnie z n贸g. Moja uparto艣膰 i si艂a woli nie by艂y w stanie stawia膰 d艂u偶ej oporu. Fizyczna bariera by艂a ju偶 nie do pokonania. Pow艂贸cz膮c nogami, w przerwach mi臋dzy odpoczywaniem, szykowa艂am si臋 do kapitulacji robi膮c usilnie porz膮dki tu i 贸wdzie przekonana, 偶e przygotowuj臋 si臋 do s艂u偶bowego przej艣cia w stan spoczynku... czyli na niepoj臋t膮 dla mnie rent臋. Nie dawa艂am rady ...musia艂am si臋 z tym w ko艅cu pogodzi膰. Nie dawa艂am ju偶 rady pracowa膰.

Oddychanie by艂o tak m臋cz膮ce, 偶e ci臋偶ko by艂o to pogodzi膰 z mow膮. Nie by艂am w stanie tego ukry膰. Kto mnie widzia艂, widzia艂 i moje sposoby na odci膮偶enie aparatu mowy. To jest mocno kr臋puj膮ce. Du偶o 艂atwiej walczy膰 o normalne 偶ycie gdy mo偶na ukry膰 w艂asne dysfunkcje. W chorobie przekraczam r贸偶ne granice. Granica skr臋powania jest cholernie trudna. Je艣li kto艣 wi臋cej to czyta i kiedy艣 b臋dzie chcia艂 pom贸c niepe艂nosprawnemu to polecam oszcz臋dza膰 skr臋powania. Oszcz臋dzi膰 skr臋powania niepe艂nosprawnemu, nie sobie. Ale pal licho z tym skr臋powaniem, nawet jak to ola艂am to i tak nie dawa艂am rady.

Wracaj膮c do czerwca...
Tego lata pozna艂am ci臋偶ar w艂asnej g艂owy. Niby pusta, a jednak wa偶y i to ile :) . W trudnych chwilach podparcie jej odci膮偶a moje cia艂o na tyle by np. m贸c d艂u偶ej rozmawia膰 przez telefon. To nie znaczy, 偶e moja g艂owa bezwiednie mi opada i bez podparcia nie spojrz臋 przed siebie. Po prostu czuj臋 jej ci臋偶ar. To sprawia, 偶e jestem znu偶ona i trudno mi skupi膰 si臋 na czym innym. Chc臋 si臋 po艂o偶y膰. Le偶膮c musz臋 u偶ywa膰 respiratora, bo nie daj臋 rady oddycha膰, a z maseczk膮 na twarzy nie da si臋 zn贸w rozmawia膰. Przestaj臋 odbiera膰 telefony, trac臋 kontakt. Sytuacj臋 ratuj膮 internetowe komunikatory, bo dzi臋ki Bogu wci膮偶 mog臋 pisa膰.

Sama walczy艂am do po艂owy czerwca. Potem walczy艂 lekarz. Trafi艂am na oddzia艂 intensywnej terapii, bo tylko tam jest... klimatyzacja. 

Sama, nareszcie w ch艂odnym pomieszczeniu gdzie 艂atwiej si臋 oddycha, gdzie ca艂y dzie艅 g艂owa jest podparta o skos 艂贸偶ka, gdzie zmiana pozycji cia艂a z le偶膮cej na siedz膮c膮 kosztuje tylko naci艣ni臋cie palcem przycisk pilota, gdzie podaj膮 posi艂ki dos艂ownie pod nos i mo偶na je spo偶ywa膰 bez d藕wigania g艂owy. Kilka dni, kilka kropl贸wek, posi艂ki plus wsparcie pokarmem medycznym w tak mocno odci膮偶aj膮cym miejscu, i cho膰 nie mog臋 napisa膰, 偶e wr贸ci艂am do formy, zdecydowanie pozwoli艂o mi to wszystko przemy艣le膰. Kr贸tki czas refleksji i plan贸w. Refleksja - koniec mo偶liwo艣ci organizacji sobie 偶ycia tak by dalej, mimo problem贸w ze zdrowiem, 偶y膰 po swojemu. Plany - wyczerpa艂y si臋. Nie by艂am w stanie zrobi膰 nic wi臋cej. Albo sko艅czy艂y mi si臋 pomys艂y albo zapomnia艂am, 偶e je mia艂am.

Nie opuszcza艂am szpitalnego 艂贸偶ka jak rozbitek nie opuszcza swej tratwy. Dryfowa艂am. W ch艂odzie szpitalnej sali powoli powraca艂y my艣li, przypomina艂y si臋 s艂owa i ludzie. Z ka偶dym posi艂kiem przybywa艂o k臋s贸w, z ka偶d膮 kropl贸wk膮 przybywa艂o ch臋ci. W ko艅cu starczy艂o si艂y by wci膮gn膮膰 do 艂贸偶ka r贸wnie偶 laptop. 

Samoch贸d. Na horyzoncie pojawi艂 si臋 samoch贸d. Konkretny samoch贸d. Taki dla niepe艂nosprawnego. Nagle 艣wiat przyspieszy艂, cho膰 wci膮偶 by艂am na swojej tratwie i jedyne co mog艂am to przygl膮da膰 si臋 z daleka pomys艂om podsuni臋tym przez znajomego.

I wtedy otrzyma艂am od ludzi ogromn膮 pomoc. Nie spodziewa艂am si臋, do g艂owy mi nigdy wcze艣niej nie przysz艂o, 偶e otrzymam tak wiele, 偶e to w og贸le mo偶liwe. Odrobina motywacji i propozycja pomocy, z kt贸rej skorzysta艂am, sprawi艂y, 偶e zacz臋艂am otwiera膰 kolejne wrota, a po upa艂ach zrobi艂am "come back" w wielkim stylu - tak my艣l臋.

Dzi臋ki motywacji innych, nie podda艂am si臋 i nie chodzi tu ju偶 o fizyczne bariery, ale o g艂ow臋. Ma艂e gesty nagle powodowa艂y wielkie kroki na prz贸d. Dzia艂y si臋 cuda....zn贸w te cuda. Cuda, kt贸re zaskakiwa艂y. Jestem wdzi臋czna ludziom, 艣wiatu, Bogu, opatrzno艣ci, 偶e mog艂am by膰 艣wiadkiem tego co si臋 obok mnie tego lata wydarzy艂o. 呕a艂uj臋, 偶e nie wszyscy mi bliscy mogli tego do艣wiadcza膰. Mam jednak nadziej臋, 偶e Ci kt贸rzy dzielili ze mn膮 rado艣膰 i wzruszenie, r贸wnie jak ja, na艂adowali pozytywne baterie... my艣l臋, 偶e na bardzo d艂ugo. Przewarto艣ciowa艂am swoje 偶ycie i relacje z lud藕mi. Zatrzyma艂am si臋, zastanowi艂am na spokojnie. Odrzuci艂am niedorzeczno艣ci i wszystko to co nios艂o dyskomfort i z艂e emocje. To pozwoli艂o mi skupi膰 si臋 na tym czego potrzebuj臋. Nie dzia艂o si臋 to dzi臋ki m膮dro艣ci. To nie by艂 m贸j rozs膮dek. To by艂 po prostu brak wyj艣cia. Je艣li cierpienie i choroba maj膮 by膰 darem to my艣l臋, 偶e dotyczy to w艂a艣nie takich moment贸w.

Fina艂 by艂 taki, 偶e kupi艂am auto, kt贸re pozwala doje偶d偶a膰 mi do pracy. Auto jest przystosowane do moich ogranicze艅. Polecam je dla os贸b starszych i niepe艂nosprawnych. Szczeg贸lnie wersj臋 tak膮 jak moja w p贸艂automacie. Rozsuwane na pilota drzwi to te偶 du偶e u艂atwienie. Wysoko ustawiony fotel bardzo u艂atwia wsiadanie i wysiadanie. Przymierza艂a si臋 do niego znajoma z SM i ju偶 zbiera fundusze. Mowa o Peugeot 1007 . To nie jest reklama. Tych aut ju偶 nie produkuj膮. Jest ich ma艂o na rynku, ale dzi臋ki Bogu s膮 i mog臋 dzi臋ki temu pracowa膰, przemieszcza膰 si臋 po mie艣cie, podjecha膰 na zakupy, wyj艣膰 z domu. To daje mi troch臋 swobody, intymno艣ci, wolno艣ci, kt贸rych bardzo potrzebuj臋. Kiedy艣 opisz臋 w oddzielnym po艣cie kupno auta bo ta historia zas艂uguje na ameryka艅sk膮 ekranizacj臋 ;)

Przetrzyma艂am lipiec, przetrzyma艂am po艂ow臋 sierpnia i mocno zm臋czona kolejnymi falami upa艂贸w dotar艂am na urlop na swoj膮 wie艣... dotar艂am bo mia艂am czym ☺️. Tydzie艅 pr贸bowa艂am odpoczywa膰, wi臋cej je艣膰 偶eby si臋 wzmocni膰. Bardzo opornie to sz艂o... tak jakby cia艂o nie mia艂o ju偶 si艂y na regeneracj臋. Md艂o艣ci, b贸l g艂owy, totalny brak apetytu, znu偶enie, zm臋czenie w艂asnym oddechem. A na liczniku jakie艣 33 kg. Zatruta miejskimi spalinami i ha艂asem stolicy, kt贸re przy temp. 30st C s膮 wyj膮tkowo uci膮偶liwe - szuka艂am ratunku w wiejskim powietrzu. Min膮艂 ju偶 prawie tydzie艅, a ja wci膮偶 z trudem jad艂am.

Odlo偶y艂am na bok wszystko co mia艂am zrobi膰 i wszystkich, kt贸rych mia艂am odwiedzi膰. Opr贸cz jednej osoby. Swoj膮 chrzestn膮 chcia艂am odwiedzi膰 od dawna. By艂a pierwsza na li艣cie gdy siad艂am za kierownic膮 swojego auta. I w ko艅cu pojecha艂am, cho膰 na chwil臋, 偶eby si臋 zobaczy膰. Sp臋dzi艂am tam kilka godzin podjadaj膮c ciocine frykasy. Po troszeczku, po troszeczku, od s艂owa do s艂owa i na st贸艂 wjecha艂y kiszone przez cioci臋 og贸rki z jej ogr贸dka. Wuj zachwala艂, 偶e jedyne takie dobre, wi臋c skosztowa艂am...

... przed oczami stan臋艂o mi moje dzieci艅stwo i Babcia Helena, u kt贸rej kilka lat mieszka艂am. Za艣mia艂am si臋, 偶e og贸rki mi Babci臋 przypomnia艂y, a ciocia na to, 偶e w艂a艣nie Babcia j膮 nauczy艂a kisi膰馃槻. Jeden og贸rek przeni贸s艂 mnie 30lat wstecz. Pami臋tam smaki sprzed ty艂u lat?! Mo偶e i choroba powoduje, 偶e zapominam co by艂o tydzie艅 temu ale wida膰 dzieci艅stwo jest dobrze zarchiwizowane i mog臋 do niego wraca膰☺️. A mo偶e to kolejny cud, mo偶e sama Babcia Anio艂 podrzuca swoje og贸rki, 偶eby mnie wspom贸c, 偶eby cia艂o chcia艂o si臋 regenerowa膰?

Babcia Helena by艂a wyj膮tkowa. Pami臋tam jak pachnia艂a. Uwielbia艂a polski kremik nivea. Nie mia艂a zmarszczek i mia艂a delikatn膮 jak niemowl臋 sk贸r臋. Robi艂a mi jajko w kubku, pyszne zupy i gra艂y艣my w karty w wojn臋. Chodzi艂y艣my z kwiatami na cmentarz gdzie by艂o mn贸stwo 偶ywych kolorowych kwiat贸w bez sztucznego, jak dzi艣, badziewia. Nauczy艂a mnie przyszywa膰 guziki i szy膰 na maszynie. W wieku 6lat szy艂am na jej starej maszynie z nap臋dem no偶nym.... szy艂am w 艂azience bo tam sta艂a maszyna i zapach 艂azienki te偶 pami臋tam ☺️ W kredensie zawsze mia艂a landrynki w kszta艂cie p贸艂ksie偶yc贸w, a w szafie w po艣cieli by艂a schowana herbata. M贸wi艂a, 偶e dywan nale偶y zamiata膰 szczotk膮 bo odkurzacz go niszczy. Odmawia艂a ka偶dego dnia r贸偶aniec.
Bardzo mi jej brakuje cho膰 nie 偶yje ju偶 tyle lat. Ludzie nie powinni odchodzi膰...a je艣li ju偶 to razem, 偶eby si臋 nie zostawia膰...

Gdy wr贸ci艂am od chrzestnej zacz臋艂am wi臋cej je艣膰. To bardzo serdeczna i pozytywna osoba. Zawsze u艣miechni臋ta, uwielbiam jej humor i to 偶e nigdy si臋 nie z艂o艣ci i nie narzeka. Nie spodziewa艂am si臋, 偶e wr贸c臋 od niej odmieniona, bo wr贸ci艂am z wielkim apetytem ... mo偶e nawet apetytem na 偶ycie ☺️ Mam nadziej臋, 偶e w艂a艣nie te ciocine og贸rki zwiastuj膮 koniec trudnych miesi臋cy.

Id臋 podjada膰 z lod贸wki 馃槉. P贸ki jest ch臋膰 i jest co.

Komentarze